Skip to main content
Czy Manneken-Pis jest wart zobaczenia? Szczera odpowiedź

Czy Manneken-Pis jest wart zobaczenia? Szczera odpowiedź

Czy Manneken-Pis jest wart zobaczenia?

Tak, przez około dwie minuty. To 61-centymetrowy brązowy posąg — prawie każdy jest nim rozczarowany — ale jest bezpłatny, dwie minuty od Grand-Place, a historia i tradycja przebierania go w kostiumy sprawiają, że warto na chwilę się zatrzymać. Nie ustawiaj się w kolejce ani nie planuj dnia wyłącznie pod tę atrakcję.

Krótka odpowiedź

Tak — ale obniż oczekiwania, a potem się nim ciesz. Manneken-Pis to 61-centymetrowy brązowy posąg sikającego chłopca, stojący na rogu dwie minuty spacerem od Grand-Place, nieustannie otoczony ludźmi unoszącymi telefony, by sfotografować coś wielkości małego dziecka. Jeśli przyjedziecie oczekując monumentu, będziecie zdezorientowani. Jeśli wiecie, że to mała, celowo zabawna miejska maskotka — dobrze się bawicie.

Wstęp jest bezpłatny, jest po drodze do wszystkiego i zajmuje dwie minuty. Dokładnie tyle czasu z waszej wizyty zasługuje.


Dlaczego istnieje i co reprezentuje

Obecny brąz pochodzi z 1619 roku — odlany przez rzeźbiarza Jérôme’a Duquesnoya na zlecenie miasta Bruksela. Zastąpił starszą kamienną wersję stojącą przy tej samej narożnej fontannie od XIV wieku. Oryginalny brąz znajduje się teraz w Muzeum Miejskim Brukseli na Grand-Place dla bezpieczeństwa — zastąpiony na rogu XIX-wieczną kopią — więc technicznie patrzycie na kopię. Ten szczegół dawno przestał kogokolwiek interesować.

Co reprezentuje, trudniej ująć w słowa — i Bruksela uczyniła z tej niejednoznaczności zaletę. Miasto nie ma wielkiego mitu założycielskiego, żadnej słynnej bitwy wygranej przed swoimi drzwiami, żadnego patrona kontynentalnej sławy. Ma za to fontannę sikającego chłopca — i cztery stulecia zbiorowych decyzji, by traktować go jako swój symbol. To nie przypadek. To obywatelska deklaracja o tym, jak bardzo Bruksela traktuje pompatyczność serio, czyli niespecjalnie.

Szerszy sens jest taki, że Manneken-Pis działa, bo Bruksela wciska się w żart zamiast go nadymać. Inne miasta zbudowałyby monumentalne pomniki legendy i otoczyły je uroczystą interpretacją. Bruksela zrobiła małego brąza i otoczyła go sklepami z pamiątkami sprzedającymi miniaturowe kopie. Samoświadomość jest tu istotą — miasto, które mianuje sikającego malucha na swoją maskotkę, nie może być oskarżone o przesadną zadufanie w sobie.


Dlaczego jest kochany mimo rozczarowania

Bruksela nie bierze siebie zbyt poważnie, a Manneken-Pis jest tego dowodem. Przez cztery stulecia nagromadziło się wokół niego tyle tkliwej mitologii, że mała fontanna stała się narodowym żartem wewnętrznym:

Garderoba. Mały posiada ponad 1000 kostiumów i jest ubierany kilka razy w tygodniu — jako święty, piłkarz, Drakula, Nelson Mandela, astronauta, kucharz, belgijski król. Istnieje nawet uroczysta ceremonia ubierania. Wiele strojów eksponowanych jest w muzeum GardeRobe MannekenPis za rogiem (tani bilet, naprawdę urokliwe, i prawie całkowicie ignorowane przez turystów fotografujących posąg dwie minuty dalej). Kostiumy pochodzą od delegacji, narodów i organizacji z całego świata; kolekcja to osobliwy indeks stosunków dyplomatycznych wyrażony w miniaturowej odzieży.

Legendy. Rywalizujące opowieści o pochodzeniu: chłopiec, który ugasił pożar (lub lont bomby) sikając na niego; zaginiony syn kupca odnaleziony w ogrodzie w połowie czynności; niemowlę książęce siusiające z koszyka, by pokrzepić żołnierzy podczas oblężenia. Nikt nie wie, która, jeśli jakakolwiek, jest prawdziwa; każdy ma swoją ulubioną. Bruksela nie ma żadnego interesu w rozstrzyganiu tej kwestii.

Okazjonalne piwo. W szczególne dni posąg jest podłączony do dispensowania piwa zamiast wody — i tak, ludzie ustawiają się w kolejce z kubkami. Jest to absurdalne i doskonałe, i jakoś całkowicie charakterystyczne dla belgijskiego stosunku do piwa.

Kradzieże. Posąg był kilkakrotnie kradziony i odzyskiwany — zwłaszcza przez francuskich żołnierzy w 1747 roku (został zwrócony na osobisty rozkaz Ludwika XV wraz z tytułem „dżentelmena Brukseli” jako dyplomatyczna uprzejmość dla złodzieja) i ponownie w 1963 roku. Każde odzyskanie dodało kolejną warstwę mitologii. To, że oryginał jest teraz bezpiecznie w muzeum zamiast na rogu, jest samo w sobie konsekwencją: cztery stulecia przywiązania i kradzieży w końcu zmusiły miasto do ochrony tego, co rozsławiło.


Kwestia tłumu

W każdy ruchliwy dzień — praktycznie każdy dzień od kwietnia do października i większość weekendów przez cały rok — na rogu będzie spory tłum. Posąg jest mały i wysoko na swojej podstawce, co oznacza, że większość tłumu fotografuje go z dołu. Najprostsze podejście: przybyć nieco poza godzinami szczytu (wczesny ranek to najlepszy wybór), stanąć z boku zamiast wciskać się w grupę bezpośrednio przed nim, i zrobić zdjęcie w 30 sekund. Nie ma żadnego powodu, by stać w kolejce czy spędzać tu więcej niż dwie minuty.

Sam tłum jest częścią doświadczenia — obserwowanie innych odwiedzających przeżywających szok rozmiarowy i śmiejących się z tego jest naprawdę zabawne. Powszechna reakcja („to jest to?”) przekracza bariery językowe.


Jak to zrobić właściwie

  1. Nie rób specjalnej wycieczki. Manneken-Pis stoi na rogu Rue de l’Étuve i Rue du Chêne, 2 minuty w dół od Grand-Place. Przejdziesz obok naturalnie podczas każdego spaceru po centrum.
  2. Nie stój w kolejce po zdjęcie. Stań z boku, zrób zdjęcie ponad głowami. Gotowe.
  3. Sprawdź, co ma na sobie. Połowa zabawy to kostium dnia — w internecie publikowany jest kalendarz, a przyłapanie go w czymś nieoczekiwanym jest lepsze niż zastać go bez ubrania (jego domyślny stan).
  4. Znajdź pozostałe. Skompletuj trio: Jeanneke-Pis (żeński odpowiednik, w zaułku przy Rue des Bouchers, dodana w 1987 roku) i Het Zinneke (siusiający pies na Rue des Chartreux, dodany w 1998 roku). Wypatrzenie wszystkich trzech to fajna mini-misja, szczególnie z dziećmi — i prowadzi cię w mniej uczęszczane ulice.
  5. Odwiedź GardeRobe. Małe muzeum w krótkiej odległości od posągu eksponuje kilkaset kostiumów z opisami. Kosztuje prawie nic, prawie nie ma kolejki i jest naprawdę bardziej interesujące niż stanie w tłumie i fotografowanie 61-centymetrowego brązu. Jeśli chcesz zrozumieć fenomen Manneken-Pis, zamiast po prostu go odfajkować — to właściwy przystanek.

Co tak naprawdę jest za rogiem

Ponieważ spędziłeś dwie minuty, nie dwadzieścia, masz czas na to, co naprawdę jest w pobliżu i jest zdecydowanie lepsze. Grand-Place — jeden z naprawdę spektakularnych placów miejskich Europy — jest dwie minuty w górę i zasługuje na każdą ilość czasu. Galeries Royales Saint-Hubert, brukselska zadaszna galeria handlowa (1847), jest piękna, bezpłatna do przejścia i ma w środku oryginalną butikę czekoladni Neuhaus. Mural Tintina jest na tej samej ulicy, Rue de l’Étuve, co czyni ją naturalnym podwójnym przystankiem.

Do czekolady: kupuj w butiku producenta, a nie w pułapkach turystycznych zaludniających Rue de l’Étuve i Rue du Chêne — te same marki, ale lepsza wartość bez narzutu za lokalizację. Zobacz nasz przewodnik po czekoladzie po prawdziwe nazwy i miejsca.

Żeby zobaczyć szerszy obraz tego, co naprawdę warte jest czasu w Brukseli, a co nie, przeczytaj nasz przewodnik po przecenianych i niedocenianych atrakcjach Brukseli oraz pełne zestawienie pułapek turystycznych w Brukseli.

Werdykt: Warto — ale tylko przez te dwie minuty, których wymaga. Manneken-Pis nie jest atrakcją; jest puentą, i to życzliwą. Ciesz się żartem i idź dalej.

Najczęściej zadawane pytania — Czy Manneken-Pis jest wart zobaczenia? Szczera odpowiedź

  • Jak duży jest Manneken-Pis?
    Zaledwie 61 cm (około 24 cale) wysokości. Zaskoczenie jego rozmiarem to najczęstsza reakcja odwiedzających.
  • Dlaczego Manneken-Pis ubierany jest w kostiumy?
    Posąg ma garderobę liczącą ponad 1000 strojów i jest przebierany kilka razy w tygodniu z okazji wydarzeń, rocznic i wizyt delegacji. Wiele kostiumów można zobaczyć w pobliskim muzeum GardeRobe MannekenPis.
  • Czy są inne podobne posągi?
    Tak — poszukaj Jeanneke-Pis (dziewczynki, przy Rue des Bouchers) i Het Zinneke (psa, na Rue des Chartreux), aby skompletować trio.